wtorek, 11 grudnia 2012

What remains?


Alexey Alexeev Ambrotypes
http://www.ambrotype.ru/index_en.html

Virginia Woolf Fale
"Czyżby to był koniec opowieści? Coś w rodzaju westchnienia? Ostatnie zmarszczenie fali? Strużka wody w ścieku, która szemrząc wycieka? Dotknę stołu - tak - żeby odzyskać świadomość, chwili. Kredens zastawiony flaszeczkami, kosz pełen bułek, talerz bananów - to kojący widok. Lecz jeśli nie istnieją opowieści, jaki może być koniec albo jaki początek? Życie nie jest być może podatne na sposób, w jaki je traktujemy, usiłując je opowiedzieć. Kiedy tak człowiek siedzi późno w nocy, dziwne mu wydaje się, że nie ma większej władzy. Nie na wiele zdają się wtedy uporządkowane przegródki. To dziwne, jak siła uchodzi do jakiegoś wyschniętego potoku. Gdy tak siedzi się w samotności, wydaje się, że jesteśmy wyczerpani, nasze wody mogą zaledwie otoczyć luźno łodygę ostokrzewu, nie możemy już sięgnąć leżących dalej kamyków, żeby je zwilżyć. Już po wszystkim, to nasz koniec. Ale poczekajcie - siedziałem całą noc wyczekując - znów przebiega nas jakiś impuls, podnosimy się, ciężko suniemy po brzegu, nie sposób nas powstrzymać. To znaczy, ogoliłem się i umyłem, nie budząc żony zjadłem śniadanie, włożyłem kapelusz i poszedłem zarabiać na życie. Po poniedziałku następuje wtorek."

niedziela, 9 grudnia 2012

Dream Street 6 / Fall


Joel Meyerowitz Fallen Man, Paris 1967

 Art Shay Fallen Women, 1949
 
Amos Oz Mój Michael
"W zimowy dzień o dziewiątej rano potknęłam się na schodach. Nieznajomy chłopak chwycił mnie za łokieć. Rękę miał silną i pewną. Zauważyłam krótkie, blade place o płaskich paznokciach, porośnięte czarnym meszkiem. Rzucił się, by uprzedzić mój upadek. Wsparta na jego ramieniu, czekałam, aż minie ból. Byłam zmieszana, ponieważ to upokarzające - potknąć się nagle na oczach obcych ludzi: te badawcze, wścibskie spojrzenia i nieszczere uśmiechy. Byłam zmieszana również dlatego, że jego dłoń była szeroka i ciepła. Gdy mnie podtrzymywał, przez rękaw niebieskiej wełnianej sukienki, którą zrobiła dla mnie na drutach matka, poczułam ciepło jego palców. W Jerozolimie była zima. 
Spytał, czy nic mi nie jest.
Odpowiedziałam, że chyba zwichnęłam kostkę.
Stwierdził, że podoba mu się słowo "kostka"."

piątek, 7 grudnia 2012

Under My Skin

Gerard Uferas The fabric of dreams, 1999

Gerard Uferas Dior, 30 avenue Montaigne, 2011

Arthur Miller Goły rękopis (Obecność)
"Naciągnął delikatnie skórę pod jej piersią, tak by mazak mógł się tam przesuwać. Zareagowała na dotyk uniesieniem brwi i nieco zaskoczonym uśmiechem. Ludzkie uczucia to żałosna sprawa. Ogarniała go z wolna jakaś nieokreślona radość, takiej łatwości w formułowaniu zdań nie odczuwał od czasu swojej pierwszej powieści, tej najlepszej, która właściwie napisała się sama i wyrobiła mu nazwisko. Działo się z nim coś, czego nie doświadczył od lat: słowa płynęły mu z podbrzusza."

wtorek, 4 grudnia 2012

Fiction

Julie de Waroquier Dances with wolves, 2012
http://www.juliedewaroquier.com/


Shlomi Nissim Little Red Riding Hood
http://www.shlominissim.com/ 

Vladmir Nabokov Wykłady o literaturze
"Literatura narodziła się nie tego dnia, kiedy chłopiec wołając "Wilk, wilk!", przybiegł z neandertalskiej doliny, ścigany przez wielkiego, czarnego wilka. Literatura narodziła się wtedy, kiedy chłopiec nadbiegł, wołając "Wilk, wilk!", a wilka nie było. Fakt, że biedaczek został w końcu zjedzony przez prawdziwego wilka, bo kłamał zbyt często, to już sprawa mniej istotna. Ale jest w tej historii coś naprawdę ważnego. Pomiędzy wilkiem w bujnej trawie i wilkiem z bujnej wyobraźni chłopca jest pewien roziskrzony łącznik. Ów łącznik, ów pryzmat jest sztuką literatury."

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Crime on Monday / Flash

Anna Orłowska Leakage 

Raymond Chandler Głęboki Sen
"W drugim końcu pokoju, na czymś w rodzaju małego podium, stał fotel z drewna tekowego, a na nim, na ozdobionym frędzlami pomarańczowym szalu spoczywała Carmen Sternwood. Siedziała sztywno wyprostowana, z rękami złożonymi na oparciach fotela, z zaciśniętymi kolanami, upozowana na posąg egipskiej bogini. Podbródek wysunęła do przodu, małe, białe zęby błyszczały w uchylonych ustach. Szeroko rozwarte oczy miały źrenice rozszerzone szaleństwem. Wyglądała na nieprzytomną, mimo że siedziała jak człowiek zdający sobie sprawę ze swoich czynów. Sprawiała wrażenie kogoś, w czyim umyśle zachodzi ważny proces myślowy. Z jej ust wydobywał się piskliwy, zduszony dźwięk, nie zmieniało to jednak wyrazu jej twarzy, ani nie zmuszało warg do poruszania się. Nosiła długie kolczyki z jaspisu. Wyjątkowo ładne kolczyki, które musiały kosztować wiele setek dolarów. Poza tym nie miała na sobie niczego więcej. (...)
Odwróciłem od niej wzrok i spojrzałem na Geigera. Leżał na plecach na skraju chińskiego dywanu, obok czegoś, co sprawiało wrażenie ofiarnego pala. To coś miało orli profil, a jego wielkie okrągłe oko wyglądało jak soczewka aparatu fotograficznego, skierowanego na siedzącą w fotelu nagą dziewczynę. Do ofiarnego pala przymocowana była lampa błyskowa. Geiger nosił chińskie pantofle z grubymi, filcowymi podeszwami, czarne jedwabne spodnie od pidżamy i chiński kaftan, którego przód przesiąknięty był krwią. Jego szklane oko błyskało w moim kierunku - zdawało się być jedynym żywym elementem w całej postaci. Na pierwszy rzut oka widać było, że wszystkie trzy strzały trafiły w cel. Był martwy. 
Wybuch lampy błyskowej był tym, co przywiodło mi na myśl letnią błyskawicę. Szaleńczy krzyk wyzwoliła reakcja znarkotyzowanej dziewczyny. Trzy strzały były natomiast dziełem kogoś trzeciego, kto prawdopodobnie chciał odwrócić bieg wydarzeń. Kogoś, kto zbiegł po tylnych schodach, wskoczył do samochodu i pędem odjechał."

sobota, 1 grudnia 2012